"Bezmiar cierpienia" Adriana Rak


Opis:Dwudziestojednoletnia Izabela właśnie zakończyła trudny związek, do czego skłoniła ją niewierność ukochanego. Dziewczyna jest załamana, ale z pomocą najbliższych staje na nogi i postanawia opuścić swój malowniczy Gdańsk, by wyjechać do Łeby, gdzie ma zacząć sezonową pracę.

Adam to dwudziestoletni, niezwykle dojrzały, ale też pogubiony chłopak, który z powodu ciężkiej sytuacji życiowej musi podejmować się każdej pracy. Wyjazd do Łeby i opuszczenie swojego dwuletniego synka to dla niego konieczność. Chłopak żyje z dnia na dzień, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, w jak beznadziejnej sytuacji się znalazł.

Ta dwójka poharatanych przez los młodych ludzi poznaje się przypadkiem w restauracji, w której pracuje Adam. Już od pierwszych chwil nawiązują ze sobą niezwykłą więź, która przetrwa wiele przeciwności losu… Czy jednak przyjaźń wystarczy, by zapobiec temu, co podpowiadają myśli?


Premiera: 14.04.2020
Ilość stron: 276
Wydawnictwo: WasPos





Moja opinia:

   Czasem bywa tak, że los się uweźmie na kogoś. Zrzuci na tą osobę wiele trosk i bólu. Sprawdzając tym samym, czy podniesie się z tym ciężarem.

   Iza ma dwadzieścia jeden lat i jest studentką drugiego roku pedagogiki. Ma wszystko - rodzeństwo, rodziców, pieniądze. Niestety ktoś zadał jej ból. Po rozstaniu z Hamidem, wielką miłością ucieka z Gdańska do Łeby. Ma dość. Jest jej ciężko i nie ma sił. Wszystko jej go przypomina. To tu w wakacje ma zamiar odetchnąć i zapomnieć. Posklejać swe serce i przy okazji pracując. Pewnego dnia poznaje chłopaka, który mocno ją intryguje, i z którym szybko łapie nić przyjaźni.
   Adam jest doświadczonym przez życie dwudziestolatkiem. Nie jest w stanie sobie wybaczyć wydarzeń z przeszłości, po których został sam. Siedmioletnim sierotą, któremu na chwilę obecną został tylko dziadek. Żyją dość skromnie. Ledwie starcza im na podstawowe potrzeby. Nie mówiąc, już o tym, że ma dwuletniego synka, który go potrzebuje. Kamil jest dla niego całym światem. To rezolutnie dziecko jest jego jedynym powodem, dla którego wciąż chodzi po ziemi. To dla niego walczy. Został mu tylko dziadek i syn. Na wakacje w celach zarobkowych i podreperowanie budżetu wyjeżdża do Łeby. To tu w pracy spotyka Izę.

Stają się dla siebie przyjaciółmi. Wzajemnym kołem ratunkowym. Tylko czy to zadziała? czy w odpowiednim momencie to koło zostanie złapane zanim będzie za późno? Zanim czarne myśli przesłonią przyszłość i horyzont odbierając to co najcenniejsze?

   "Bezmiar cierpienia" to kolejna książka autorki, którą miałam okazję przeczytać. Okazała się być niezwykle wzruszająca i smutna. Pełna bólu i dźwięku pękającego serca. Dwoje doświadczonych przez los młodych ludzi spotyka się w obcym mieście. Mogą sobie na wzajem pomóc. Wystarczy wyciągnąć dłoń. Nie zastanawiać się nad wszystkimi za i przeciw - tylko z pomocą wstać i walczyć. Niestety nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. Historia spisana na kartach była inspirowana życiem. Czytałam i czytałam. Wsiąkłam. Przepadłam. Ta historia pozostawiła mnie w otępieniu. Nie spodziewałam się takiego finiszu. Dostałam niczym od zawodowego boksera pięścią prosto w splot słoneczny. Wstrzymałam oddech a w moich oczach pojawiły się łzy. Autorka bowiem opisała dokładnie, krok po kroku, dzień po dniu, walkę osoby chorej na depresję. To jak ta osoba walczy i jak próbuje stać prosto, podczas gdy wiatr niczym wańką wstańką szarpie na wszystkie strony. I taką osobę żal i rozpacz może zabrać wolę życia. Akcja i watki w tej powieści były prowadzone z chirurgiczną precyzją. Nie zabrakło niespodziewanych zwrotów akcji i tajemnic. Brutalności losu i odbierania nadziei. To światełko paliło się, tliło aż w końcu zgasło - czy wiatr zdąży powiać, by na nowo wzniecić je? Lekkość pióra i naturalność opisów płynąca samym życiem bardzo przypadły mi się spodobały. Tym bardziej, ze to historia inspirowana samym życiem...

   Jeśli zastanawiacie się czy czytać to powiem Wam, że koniecznie musicie poznać tą historię. To jak depresja niczym podstępny drań krok po kroczku odbiera radość, pozostawiając spustoszenie i pustkę. To bardzo wzruszająca, emocjonalna i smutna historia. Pozostawiła mnie w refleksji nad kruchością życia. Tego, że możemy przegapić symptomy choroby i nie zdążymy pomóc. I tego, jak po traumatycznych wydarzeniach nauczyć się z tym wszystkim żyć. Jak powrócić do normalności, jak jej już nie ma...

Gorąco polecam.
   



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz