"Ada" Aleksander Ławski



Opis:


Ada, czy to wypada?

   Gdzieś w Polsce, w pewnym urzędzie wojewódzkim, pracuje Ada, Zuza i Zbyszek. Ale to nie obowiązki służbowe zawodowe miesza się z prywatnym, a sympatie z antypatiami. Wreszcie nadchodzi dzień wyjazdu na długo wyczekiwane weekendowe szkolenie w hotelu Orle Gniazdo, podczas którego życie bohaterów ulegnie nieoczekiwanym zmianom.

Premiera: nieznana
Ilość stron: 280
Wydawnictwo: Novae Res





Moja opinia:
 
   Potrzeby seksualne. Temat rzeka. Jednym wystarczy raz na jakiś czas, podczas gdy drudzy mogliby cały czas - jak seksoholicy.

   Ada należy do tej drugiej grupy. Ma prawie czterdzieści lat, pracuje w administracji  urzędu wojewódzkiego razem z koleżanką Zuzą. Mąż Ady, Kazik jest dość dziwnym człowiekiem a ich układ jest dość dziwny. Wie o skokach w bok swojej małżonki ale nic sobie z tego nie robi. Ada łapie każdego chętnego faceta za krawat, by wyżyć się seksualne. Wszak mąż jej nie zadowala to musi się jakoś zaspokajać. Zbyszek jest nowym narybkiem w urzędzie i zarówno Ada jak i Zuza zwracają na niego uwagę. A na horyzoncie jawi się wyjazd integracyjny, który ma ich wszystkich do siebie zbliżyć. Ada lubi kusić niczym modliszka, by dostać to czego pragnie. Czy ten wyjazd coś zmieni w jej nastawieniu? Czy w końcu bohaterka pójdzie po rozum do głowy zanim będzie za późno?

   Powiem Wam, że byłam zaintrygowana opisem. Nie wiedziałam czego tak do końca się spodziewać. Dostałam wiecznie nie zaspokojoną "ryczącą" czterdziestkę, która niczym seksoholik skacze z kwiatka na kwiatek, mając w nosie uczucia męża. Nic sobie nie robi ze zdrad i tego co on widzi. Dopiero, gdy coś się zaczyna dziać to zaczyna cos jej tam stukać w główce. Totalnie mi się nie podobała ta historia. Miała być chyba zabawna z morałem ale tylko morał został. Za grzechy i błędy trzeba płacić i brać za wszystko odpowiedzialność.

   Sam pomysł na  nie był zły. Totalnie nie odpowiadały mi za to dialogi - szczególnie Ady. Jak i jej ogólne zachowanie. Totalnie mnie drażniła i niestety nie przekonałam się do niej. Nawet na finiszu. Tak samo Zuza - obie były zbyt rozwiązłe. Ludzie tkwią w różnych "toksycznych" związkach. Dla wygody? Dla statusu? Dla pieniędzy? Bo co powiedzą inni, gdy przyjdzie się rozwieść? Nie wszystko wypada robić i kusić się na wszystko co nęci i wabi. Szczególnie, gdy na palcu tkwi złoty krążek. A za wszystko przyjdzie kiedyś zapłacić.












 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz