"Zemsta o smaku latte" Monika Hołyk-Arora



Opis:

Latte. Słodka, z domieszką kawowej goryczy i południowego słońca...

Zemsta. Pragnienie odwetu za doznane krzywdy...

Co te dwie pozornie odmienne rzeczy mają ze sobą wspólnego? Okazuje się, że dużo!

Niesiony szałem Costas przeszukuje wybrzeża Morza Egejskiego, celem odnalezienia tego, kto doprowadził niemal do bankructwa jego rodzinną firmę. Anastazja zaś próbuje odzyskać w tym czasie spokój po wielu latach snucia planów odwetu na tym, kto ją znieważył.

Czy przypadkowe, jak się wydaje spotkanie odmieni ich życie? A może tajemnice przeszłości okażą się zbyt mroczne?


Ilość stron: 116
Premiera: 20.07.2015





Moja opinia: 


   Nie jest dobrze żyć nienawiścią. Chęcią zemsty. Wszystko bowiem skupia się na tym planie. Po drodze te ważniejsze sprawy odchodzą na dalszy plan. Zamiast zapomnieć i żyć dalej nadal będziemy tkwić w tym punkcie.

   Costas Patrepoulos jest właścicielem "Apollon Charters" na Rodos. Tę niewielką firmę chartującą jachty w obrębie Morza Egejskiego odziedziczył po ojcu. Przed objęciem tego stanowiska prowadził hulaszczy tryb życia. Wszystko było by ok, gdyby nie to, że pewnego dnia klienci zaczynają odwoływać rezerwacje. Co jest tego przyczyną? Przecież firma znana od lat, solidna. A jednak coś się niedobrego zaczyna dziać... Postanawia razem w przyjacielem Agenorem odkryć prawdę.    Anastazja i Katarzyna to dwie kobiety, które są przyjaciółkami. Ta pierwsza jest właścicielką Turkuaz Marina w Turcji. Co mają wspólnego z Costasem? Na to pytaniem musicie sobie odpowiedzieć sami. Jak? Czytając tę książkę.

   Ta dość krótka książka była bardzo przyjemna. Przeniosłam się oczami wyobraźni do ciepłych krajów. Do przystojnych i władczych mężczyzn, którzy dobrze wiedzą czego chcą. Wizerunek wykreowany przez media zrobił swoje. A prawdziwość skrywają w sercach i jest to przeznaczone tylko dla nielicznych. Co do kobiet? Hmm. Niczego konkretnego się nie dowiedziałam. Zbyt mało szczegółów. Zawziętość i dobre serce Anastazji. Sprzeczności. Mała erotyczność. Dla mnie zbyt skąpo. Jakieś iskry leciały ale bez płomieni. Można było się pokusić o dopisanie kilkunastu stron o tym, kim jest Anastazja. O wydarzenia z młodości. Na przykład nakreślić jakim jest człowiekiem dla znajomych i skąd się wzięła w tym egzotycznym kraju. Bo tak na prawdę to nic o niej nie wiem. Tak jak Katarzyna - to taki dobry duszek, który stara się sprowadzić przyjaciółkę na dobrą drogę. To samo, jeśli chodzi o wydarzenia na Turkuaz Marina. Zbyt szybko dopłynęłam do brzegu. A mogło być tak dobrze. Ja wiem, że ponarzekałam. A wiecie dlaczego? Bo co dobre, szybko się skończyło. Mama nadzieję, że kontynuacja (której premiera już niedługo) wypełni choć trochę te luki.

 
Ale jeśli chodzi o całość to bardzo fajna. Dobry pomysł na fabułę. Fajne dialogi. Krajobrazy. Tylko zbyt mało. Tak, jakby piła latte a ktoś stwierdziłby, że w połowie wystarczy i zabrał m kawę. Mam za to chrapkę na więcej. Posmakowałam historii. Dałam się jej porwać. Mimo, że zostałam zbyt szybko odstawiona ląd  to przebieram z niecierpliwością nogami w oczekiwaniu na statek, który znowu zabierze mnie w tę wyjątkową podróż. Chcę dopić swoją latte do końca, do ostatniej kropelki. 
Polecam




Ogólnie: 8/10




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz