"Jeszcze nie zwariowałam {chyba}" Agata Strzałka

Opis:
Powieść Agaty Strzałki to humorystyczna, pełna refleksji opowieść o życiu Polaka na emigracji. Przedstawia prawdziwe i szczere historie, które poruszają problemy, z jakimi na co dzień zmaga się osoba podejmująca pracę w Niemczech jako opiekunka osób starszych. Nie brakuje tu przemyśleń na temat tego, w jakiej sytuacji znajdują się rodacy pracujący poza granicami kraju; przemyśleń o życiu i jego kruchości. To ciekawie napisana i bardzo aktualna książka, która zmusza do zastanowienia się i zatrzymania na chwilę.

Ilość stron: 230
Premiera:
Wydawnictwo: Borgis



Moja opinia: 

 
   Z dala od rodziny i od znajomych. W obcym państwie. Ludzie wyjeżdżają do pracy za granicą aby w krótkim czasie więcej zarobić. Skoro w kraju nie widza perspektyw tak maja nadzieje na pracę właśnie tam. Tam, gdzie jest ich cel.  Fakt - da się. Tylko jakim kosztem. Rozłąki z rodziną i najbliższymi. A do tego inna kultura i zwyczaje. Bariera językowa także niejednokrotnie nastręcza problemów. A wymagania pracodawcy, za które dostaje się wypłatę niejednokrotnie spędzają sen z oczu. To nie jest łatwy kawałek chleba.

   Nasza bohaterka, Edyta z Beskid wyrusza do Niemiec. Zostawia Tadeusza, córkę, zięcia, wnuki i jedzie. Do obcego kraju. Wierzy, że znając skąpe podstawy języka niemieckiego da sobie radę. Wszak co w tym może być trudnego, prawda?

   Trafia do rolnika, który zatrudnia jej rodaków i Rumunów. Praca wcale taka łatwa się być nie okazuje. To wyścig. Wyścig z czasem. Ogromna ilość narzuconych zajęć do wykonania od wczesnych godzin porannych, aż do samego wieczora. To straszne, w jakich warunkach jeszcze przyszło jej mieszkać. Szok i brak czasu na prywatność.

 No ale Edyta to nie jest krucha kobieta niczym porcelana. Ona żadnej roboty się nie boi. Po skończonym kontrakcie wraca do domu i za pośrednictwem agencji wyjeżdża tym razem nie do pracy przy warzywach ale do opieki nad osobami starszymi. W końcu co w tym może być takiego trudnego?

   Pięćdziesięcioletnia Edyta wyrusza jako opiekun. Obce miasta, obcy język, obce wszystko. Nie dość, że "dziwadztwa" i choroba osób starszych dają jej niejednokrotnie popalić, to jeszcze rodzina jej podopiecznych. Totalnie różne charaktery.

   Książka napisana jest lekkim i zabawnym językiem. Jest śmiesznie ale i strasznie. Jak to w życiu. A, że starsze osoby z reguły są schorowane i w sędziwym wieku to możemy się tylko domyślać, że to prawie jak praca z dziećmi. Tylko dziecko można podnieść i zanieść tam gdzie chcemy. Upilnować i nauczyć. A starszych ludzi? Nie, tak łatwo nie jest. Ale taka praca i Edytę dużo uczy. Ona chce się nimi opiekować. Gdyby tak nie było to nie wracałaby ciągle do naszych sąsiadów. Ma ogromne pokłady cierpliwości i dobre serce. Choć każda z podróży jest inna, tak ona ciągle się uczy. Pięć rodzin i pięciu podopiecznych. Każdy borykający się z innymi problemami zdrowotnymi. A nasza bohaterka niczym wprawiony alpinista wspina się na kolejne półki. A ze szczytu jaki widok się rozciąga.

   Ładna historia lekko spisana. A pod tym lekkim stylem bez problemu wyłuskałam wagę pracy, jakiej jest opiekun osób starszych. Cierpliwość jest przydatna. Ale własne zdrowie to podstawa. No i żeby praca nie okazała się karą to trzeba mieć do niej serce. Po prostu trzeba lubić to co się robi. I zawsze, po skończonym kontrakcie z utęsknieniem wypatrujemy dnia, w  którym możemy wrócimy do domu.

   Zachęcam do sięgnięcia po tę książkę. To właśnie tak wygląda praca za granicą. Jedni sobie radzą jak mogą, podczas gdy inni rodacy wolą inne sposoby na przetrwanie tego czasu. A życie wcale nie trwa wiecznie. Warto czasem usiąść i zastanowić się nad tym.

Polecam






Ogólnie: 8/10




1 komentarz:

  1. Bardzo zachęcająca recenzja. Wpisuję książkę na listę poszukiwań. Ja ostatnio zaczęłam czytać "Perły rzucone przed damy" /Barbara Bereżańska/. Potem przerwałam i zapomniałam o niej. Autorka też fajnie opisuje swoje przygody przy opiece nad osobami starszymi w Niemczech. Daje mnóstwo cennych rad, a zarazem ciekawie pisze.

    OdpowiedzUsuń