"Test na miłość" Helen Hoang


Opis:


Khai Diep ma problemy z emocjami. Kiedy ktoś dotyka jego rzeczy, robi się poirytowany, a największą satysfakcję sprawiają mu starannie wypełnione księgi rachunkowe, w których wszystko zgadza się co do jednego centa. Nie potrafi jednak przeżywać głębszych uczuć takich jak miłość i żal. Jego kłopoty związane są z zaburzeniami autystycznymi, ale Khai nie chce przyjąć tego do wiadomości. Dochodzi do wniosku, że jest wybrakowany i powinien unikać angażowania się w związki z kobietami. Jego mama, doprowadzona do ostateczności, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Leci do Wietnamu, żeby znaleźć synowi idealną kandydatkę na żonę.
W slumsach Ho Chi Minh mieszka śliczna dziewczyna, pół-Azjatka, pół-Amerykanka. Esme Tran zawsze czuła się nie na miejscu. Kiedy pojawia się możliwość ślubu z obcokrajowcem, po chwili wahania decyduje się podjąć ryzyko, licząc, że będzie to szansa na poprawę losu jej rodziny. Żeby wyjść za mąż, musi najpierw uwieść Khaia, ale niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem. Lekcje miłości okazują się skuteczne, ale tylko… w jej przypadku. Dziewczyna beznadziejnie zakochuje się w mężczyźnie, który uważa, że nie jest w stanie odwzajemnić jej uczuć.
Esme musi go przekonać, że jest inaczej. Khai nie ma wiele czasu, żeby wreszcie zrozumieć, jak działa jego serce. Inaczej Esme wróci do domu, na drugi koniec świata.


Premiera: 25.03.2020
Ilość stron: 448
Wydawnictwo: Muza






Moja opinia:

   
Choroba nie wybiera. Atakuje w najmniej spodziewanym momencie naszego życia. Tak jak miłość. Ona też zjawia się niepostrzeżenie. Choćbyśmy się bronili rekami i nogami to nie da się przed nimi uciec.

   Dwudziestotrzyletnia My mieszka w slamsach 
Ho Chi Minh. Jest biedna. Mieszka z mamą i malutka córeczką. Pracuje w hotelu jako sprzątaczka. I właśnie tutaj zagaduje ją Co Nga - kobieta, która szuka żony dla swego młodszego syna. Ma dość patrzenia na samotność syna i zamknięcie się w jemu tylko znanym świecie. Jest przystojny ale samotny. Pracoholik. Jego brat jest całkowitym przeciwieństwem. Różnią się wszystkim. Dwudziestosześcioletni Khai choruje na autyzm. To właśnie tutaj tkwi spektrum jego zachowań. Lata temu stracił najlepszego przyjaciela i od tamtej pory stara się unikać uczuć. Boi się, że jak pokocha to ten ktoś odejdzie a on sobie z tym nie poradzi. Pomysł sprowadzenia potencjalnej narzeczonej z Wietnamu do Kalifornii zdaje się być szalony. Aranżowane małżeństwo w tych czasach? A jednak. My przybiera nową tożsamość i jako Esme Tran próbuje znaleźć ten klucz do serca swego przyszłego męża a przy okazji dowiedzieć się, kim jest jej ojciec. Ona go nigdy nie poznała a matka nic nie mówi. Pobyt w słonecznej Kalifornii ma pomóc jej w zapewnieniu lepszej przyszłości dla najbliższych. Czy wszystko pójdzie zgodnie z planem? Czy Esme uda się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu zanim piasek z klepsydrze przesypie się i będzie musiała powrócić do Wietnamu?

     Autorka bardzo trafnie opisała zachowanie ludzi, którzy są autystyczni. To jak pewne zachowania ludzi wpływa na nich. Jak nie mogą się odnaleźć, Jak każdy przypadkowy dotyk wywołuje tiki i nerwowość, burząc ich spokój. Każda rzecz w domu musi mieć swoje miejsce. Nie lubią przestawiania, wprowadzania zamieszania. Mają swoje rytuały i to jest ich oaza. Odcinają się od świata i tych, którzy ich nie rozumieją. Kontakt jest mocno utrudniony i trzeba zachowywać się według pewnych wytycznych, aby nie urazić takiej osoby a tym bardziej by nie zakłócić jej spokoju. By się nie pogubiła. Jak na przykład noszenie ubrań na lewa stronę, żeby szwy nie uwierały, czy rytuał obcinania włosów. W całych zachowaniu głównego bohatera jest luka, którą cierpliwością i zrozumienia toruje sobie drogę młoda pół-Azjatka, pół-Amerykanka. Autorka sprawnie poruszała się po morzu potrzeb i zachowań głównego bohatera. Pokazała także cierpliwość, dobroć i ogromne serce młodej kobiety. Nie odtrąciła Khaia. Uwierzyła, że on ją z czasem pokocha. Tak jak ona jego. Niestety w świecie autyzmu wszystko wygląda inaczej. To długa droga. Wyboista ale żeby być trzeba zrozumieć i zaakceptować. Były momenty, które wyzierały smutkiem. Odczuwałam ból głównego bohatera. Jego rozbicie i frustrację. Walkę z nowością. W tej historii nic nie mogłam przewidzieć. Zachowanie Khaia było różnorakie, przez co oczekiwałam na to, co jeszcze się wydarzy. Z uwagą śledziłam tekst i przyglądałam się walce Esmy o uczucia do niego. Nadzieja jest zawsze. Pytanie czy aby nie nadaremna?

   Książka Helen Hoang bardzo mnie wciągnęła. Choć znam osoby z autyzmem to ta historia mnie zaskoczyła. Tu nie ma wzorca zachowań. Może poza cierpliwością, zrozumieniem i czysta miłością. Tu nie liczy się stan konta - ważniejszy jest spokój wewnętrzny. Każdy zasługuje na miłość - czy zdrowy czy chory. Bardzo wyraźnie zostały zaznaczone różnice kulturowe. Było słodko, po części sielsko, miło i uroczo. Nie zabrakło momentów uniesień oraz barwnych i plastycznych opisów. A żeby nie było zbyt słodko i nas nie zemdliło autorka sprytnie wplątała wydarzenia sprzed lat. Dzięki temu zabiegowi mogłam jeszcze bardziej wczuć się w sytuacje i świat głównego bohatera.
Zachęcam do sięgnięcia po historię Esmy i Khaia - poznajcie świat autyzmu jego oczami a także szukanie swego miejsca w nowym świecie z dala od domu, w którym czeka skarb a tęsknota rozrywa serce.


Polecam.





1 komentarz:

  1. Bardzo podoba mi się fabuła. To książka dla mnie i szukałam właśnie recenzji, teraz już jestem pewna, że po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń